bydlo

Wciąż panująca susza zabiera kolejne plony. Rolnikom zabraknie paszy dla zwierząt, stojąc przed koniecznością wyprzedaży sztuk apelują o pomoc. Do czwartkowego popołudnia 39 świętokrzyskich gmin zgłosiło klęskę suszy do Świętokrzyskiego Urzędu Wojewódzkiego. Kolejne dni bez opadów oznaczają, że na pewno będą następne.

Szkody do gminy
Bardzo ważne jest, by jak najszybciej zgłosić się do sołtysa,  burmistrza, wójta i przedstawić swoją sytuację. Jak informuje Leszek Papaj, pełnomocnik wojewody do spraw usuwania skutków klęsk żywiołowych, wedle raportu Instytutu Uprawy Nawożenia i Gleboznawstwa – Państwowy Instytut Badawczy w Puławach każdej świętokrzyskiej gminie susza została już swierdzona, jednak braki wody są różne w zależności od gleby i uprawy. – Kiedy urzędy zgromadzą listy poszkodowanych, komisje będą mogły zacząć szacowanie strat w gospodarstwach i poszkodowany będzie miał szansę na rządową pomoc – wyjaśnia Leszek Papaj.
Komisje już pracują w powiatach starachowickim, buskim, kieleckim, koneckim i opatowskim.
Do Echa Dnia  rolnicy zgłaszają potężne straty w uprawach warzyw, takich jak ziemniaki, ogórki, marchew, cebula, kapusta, kalafior. – Ziemia w ogórkach jest taka sucha, że po prostu pęka, trudno mi uwierzyć w to, co się dzieje, Czekam na wizytę komisji , pomoc będzie bardzo potrzebna, może chociaż na nasiona wystarczy – relacjonuje Renata Bech, która prowadzi uprawę warzyw w Winiarach w powiecie pińczowskim.
Dramatyczny głos  płynie ze strony hodowców zwierząt, którzy stają przed widmem wyprzedaży sztuk.

 

Nie ma czym karmić bydła  

– Każdy dzień niesie kolejne straty w uprawie. Ostre słońce, wiatr upalają rośliny, dlatego tak ważny jest jak najszybszy zbiór. W tej chwili straty w kukurydzy w naszym województwie wynoszą od 30 do 60 procent, podobnie jest w roślinach przeznaczonych na kiszonki dla bydła – szacuje Michał Matuszczyk, członek zarządu Polskiej Federacji Hodowców Bydła i Producentów Mleka, a także rolnik utrzymujący stado 120 sztuk krów i około 100 opasów. Dariusz Przemyski ze Starej Słupi w gminie Nowa Słupia ocenia, że w jego uprawach szkody sięgają 30 procent. – Na pewno zabraknie mi sianokiszonek, z ostatniego zbioru mam zaledwie sześć balotów, o trzecim nie ma co marzyć – relacjonuje właściciel stada krów mlecznych. W podobnym tonie wypowiada się Sebastian Kaniowski, rolnik z Gózdu w gminie Łączna w powiecie skarżyskim. – 40 procent strat mam w kukurydzy. Pomoc jest konieczna, jak nigdy wcześniej, bez wsparcia państwa zapewne będę musiał ograniczyć hodowlę – dodaje.
Z trudem w takich warunkach pogodowych radzą sobie uprawy płytko korzenne, jak buraki, ziemniaki, kukurydza, ale także i trawy. – Lucerna, która ma system korzenny bardzo głęboko rozbudowany, też nie może odrosnąć. Wielki kłopot mają hodowcy bydła, może im zabraknąć paszy. Na domiar złego pokarm jest słabszy jakościowo, kukurydza jest mniejsza, kolby nie wystarczająco wykształcone uboższe w niezbędne składniki pokarmowe, jak białko – relacjonuje Stanisław Baran, kierownik Działu Systemów Produkcji Rolnej, Standardów Jakościowych i Doświadczalnictwa w Świętokrzyskim Ośrodku Doradztwa Rolniczego w Modliszewicach. – Już w lipcu odnotowano spadek wydajności krów mlecznych o około 20 procent, zwróćmy uwagę, że letnie miesiące zawsze były okresem, kiedy ta wydajność rosła. Opasy również słabiej przybierają na wadze.
Apel o szybkie szacowanie strat
Znaczenie szybkiej pomocy podkreśla Michał Matuszczyk. – Braki w paszy odczujemy już jesienią. Bardzo zależy nam na wsparciu, ponieważ rozwijane przez tyle lat gospodarstwa, czynione inwestycje zostaną nie tyle zahamowane, co poniosą poważne szkody. Będę zmuszony wyprzedać część stada, które budowane było latami, wrócić do stanu obecnego będzie bardzo trudno – wyjaśnia rolnik. Świętokrzyski Związek Hodowców Bydła i Producentów Mleka apeluje do Wojewody Świętokrzyskiego, Marszałka Województwa, burmistrzów i wójtów, a także do spółdzielni mleczarskich i sieci handlowych, by zwróciły uwagę na sytuację rolników.

– Widmo braku zabezpieczenia pasz spowoduje znaczny spadek produkcji i redukcje, stad, a niektóre gospodarstwa staną, przed decyzja, zaprzestania hodowli bydła i produkcji mleka. Apelujemy, aby służby, które będą wdrażać procedury likwidacji i szacowania szkód wykonały swoje prace możliwie szybko i sumiennie, ponieważ niektóre uprawy, aby cokolwiek z nich uratować, muszą być juz zbierane z pól. Zwracamy uwagę, że kary za nadprodukcję i obecna cena skupu mleka dodatkowo komplikują sytuację ekonomiczną gospodarstw mlecznych. Kolejnym pogrążającym nas hodowców problemem jest bezduszne zachowanie kupców mlecznych wyrobów gotowych, a szczególnie tych z wielkich sieci handlowych. Dalsze niezauważenie i obojętność w podchodzeniu do tych problemów może spowodować nieodwracalne skutki w gospodarstwach hodujących bydło, a szczególnie produkujących mleko – zaznaczają w oficjalnym piśmie członkowie związku.

 

 

źródło: www.strefaagro.echodnia.eu