Kawa z palarni „Herbacafe” Państwa Skoniecznych dołączyła do grona produktów z Certyfikatem

„Wyroby Naturalne Polska”.

W byłym garażu Krystyna i Roman Skonieczny ze Złotorii urządzili palarnię kawy, w której pachnie także herbatami z całego świata. I tak powstało miejsce, w którym można się nauczyć smakowania chwili.

4

– Polacy najczęściej niewiele wiedzą o kawie – uważa Roman Skonieczny, z wykształcenia technik zbiorowego żywienia. Jego żona Krystyna dodaje: – O herbacie też. Gdyby wiedzieli więcej, częściej by pili na przykład tę zieloną. Wiele osób nawet nie potrafi jej przygotować. Najczęściej popełniany błąd to zaparzanie wrzątkiem. Efekt? Napój staje się gorzki i niesmaczny. – I zarówno kawę jak i herbatę wielu Polaków pije w biegu – mówi pan Roman, właściciel małej palarni kawy w podtoruńskiej Złotorii.
– Tak nie można!
W byłym garażu, do którego dobudowano kilka pomieszczeń, pachnie wspaniale. I nic dziwnego, bo na półkach stoi sześćdziesiąt gatunków herbat i kilkanaście gatunków kaw. Zapach jest bardzo intensywny, na zapleczu pracuje urządzenie do palenia kawy.

Roman Skonieczny delikatnie nabiera brązowe ziarenka. – Trzeba bardzo uważać, żeby nie przesadzić – mówi. – Czasami palenie trwa trzydzieści – czterdzieści minut, a niekiedy wystarczy dwadzieścia pięć. Wiele zależy na przykład od ciśnienia atmosferycznego, wilgotności powietrza. Przyznaje, że sporo kawy zamiast do sklepu trafiło do ogródka za domem. – To dobry kompost – żartuje, a już serio tłumaczy, że czasami zagadał się z klientką, która chciała powąchać iluś tam gatunków herbat czy kaw, a na zapleczu proces palenia dobiegał już końca: – A gdy wreszcie dotarłem do urządzenia, byłem spóźniony o dwie albo trzy minuty. Oczywiście, gdyby ktoś wypił taką kawę, nic by mu się nie stało, ale konsumentów trzeba szanować. Kawa jest zbyt droga na kompost, więc aby podczas jej palenia nikt go nie rozpraszał, sklepik otwiera później – dopiero o godzinie 15. – Już mnie nikt nie zagada i zmarnuję mniej ziaren – żartuje. W ich sklepie są herbaty czarne, białe, zielone, owocowe, rooibos (zwany afrykańską herbatą, choć to czerwonokrzew niespokrewniony z herbatami). – Polacy najczęściej zaparzają wszystkie herbaty wrzątkiem – twierdzi pani Krystyna, która mówi o sobie „herbaciara”. – W najwyższej temperaturze (około 95 stopni Celsjusza) przygotowuje się na przykład czarną herbatę i rooibosa. Biała może być zaparzana w 80-85 stopniach Celsjusza, ale zielone herbaty wolą niższe temperatury wody: 60-75 stopni. Niższa temperatura ma też wpływ na zachowanie niektórych właściwości herbat, które są m.in. bogatym źródłem witamin (np. C, E, B), soli mineralnych i garbników. Ważny jest też czas parzenia herbaty. – Najczęściej wystarczą 3 minuty – dodaje pani Krystyna. – Zbyt długie parzenie w przypadku tej zielonej sprawia, że staje się ona cierpka i gorzka. Gdy nie przekroczymy trzech minut, to napój będzie smaczny i orzeźwiający. Poza tym zieloną herbatę można sparzyć nawet trzykrotnie i za każdym razem uzyskać nieco inny aromat. – Za to w przypadku czarnej herbaty lepiej nie powtarzać tej czynności – dodaje. – A Włosi, którzy piją znacznie więcej kawy niż Polacy, nie mogą zrozumieć, dlaczego nasi rodacy do tego szlachetnego napoju podają słodycze – dodaje jej mąż. – Oni ciasto popijają wodą, a kawę – oddzielnie, bez dodatków. Potrafią tę czynność celebrować. A Polacy? Najczęściej piją w biegu!
2
A od niedawna kawa ceniona jest także z innego względu. – Przyśpiesza metabolizm, ale podobno ta zielona bardziej – mówi pan Roman. – Szczególnie panie szukają takiego produktu. Można by na tym zarobić, ale nie zamierzam sprzedawać czegoś, do czego sam nie jestem przekonany. Znam pewną panią, która tego sposobu popróbowała. Długo piła zieloną kawę, której smaku wolę nawet nie opisywać. Nie zrzuciła ani jednego kilograma! Efekty odchudzania były widoczne dopiero wtedy, gdy zmieniła dietę.

Skonieczny cieszy się, że do ich wiejskiego sklepiku wracają ci, którzy już popróbowali, np. kenijskiej, etiopskiej lub meksykańskiej kawy. Albo odkryli herbaciany Sekret Esmeraldy, zakochali się w owocowej Love Story. – Na szczęście w Polsce przybywa osób, które z kawy i herbaty potrafią czerpać to, co najlepsze – twierdzi właściciel palarni. – Nie zamierzamy jednak rozwijać produkcji na tyle, by stać się dużą firmą. Jestem przekonany, że to odbiłoby się na jakości. I co by pozostało z pasji?
5
Zapraszamy na: www.herbacafe.pl
źródło: pomorska.pl