x

Czytanie etykiet jest żmudną i trudną kwestią, szczególnie w czasach uginających się półek sklepowych. Bo jak w ciągu półgodzinnych zakupów przestudiować etykiety 15 dostępnych ketchupów, 30 serków i 10 kostek masła? Jednak zapoznanie się z etykietami kupowanych często przez nas produktów pozwala bezpiecznie wybierać żywność. Za pierwszym razem zajmie to więcej czasu, jednak każde kolejne zakupy będą w pełni świadomym i przemyślanym zakupem, gwarantującym zachowanie zdrowia i komponowania wartościowego menu.

Co znajduje się na każdej etykiecie?
Zgodnie z prawem każdy produkt oznakowany jest nazwą, informacją o składzie, terminie przydatności do spożycia lub dacie minimalnej trwałości, warunkach przechowywania oraz sposobie przygotowania (jeśli to koniecznie). Na opakowaniu musi się także znaleźć dane identyfikujące producenta, oznaczenie partii produkcyjnej oraz zawartość netto.

Nazwa
Nazwa produktu spożywczego powinna być zgodna z nazwą określoną w prawie dla danej kategorii żywności, dlatego też sokiem owocowym nie nazwie się produktu, który w składzie ma cukier, regulatory kwasowości czy też inne dodatki spożywcze.

Należy spożyć do a należy spożyć przed
Termin przydatności do spożycia jest określony zwrotem „należy spożyć do…” i jest to określenie daty końcowej produktu, po której traci on swoje właściwości i nie należy go spożywać.
Data minimalnej trwałości jest określone zwrotem „najlepiej spożyć przed…” i określa termin, do którego produkt (przechowywany zgodnie z zaleceniami producenta) zachowuje swoje charakterystyczne właściwości.

Skład
Producent ma obowiązek wymieć wszystkie składniki produkty, w tym również skład surowców złożonych. Podstawową zasadą jest podawanie składników według malejącej masy. Zgodnie z tą zasadą – jeśli produkt znajduje się na początku listy oznacza to, że jest jednym z głównych składników, ale także – jeśli produkt znajduje się na końcu listy oznacza to, że został użyty w niewielkiej ilości.
Należy pamiętać, że im więcej składników w jedzeniu, tym bardziej jest ono przetworzone i jest mniej wartościowe w codziennych dietach.

Mimo restrykcji prawnych wśród producentów znajdują się tacy, którzy fałszywym nazewnictwem próbują wprowadzić konsumenta w błąd. Są to w większości działania krótkoterminowe, wychwytywane przez Inspekcje Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych. Jednak najczęściej pojawiającym się oszustwami są:
-wykorzystanie nazwy „ser” czy „masło” do produktów zawierających w swoim składzie tłuszcz roślinny, gdzie faktycznie produkty takie w swoim składzie mogą zawierać jedynie tłuszcz zwierzęcy
-sugerowanie ekologicznego pochodzenia poprzez zwrot „pochodzący z czystego ekologicznie regionu”. Zakazane także prawnie jest stosowanie słów „ekologiczny”, „organiczny”, „eko”, „bio” itp. dla produktów nie posiadających certyfikatu ekologicznego. Produkty ekologiczne na swojej etykiecie muszą mieć umieszczone numer jednostki certyfikującej oraz logo rolnictwa ekologicznego.
-częste wprowadzanie w błąd konsumenta poprzez słowa „light” i „fit”. Są to zwroty nieuregulowane prawnie, dające mylne wrażenie, iż są to produkty typu „lekki” czy „o obniżonej zawartości…”, które już rozporządzenie unijne dokładnie określa.
-umieszczanie informacji sugerujących właściwości lecznicze (często na miodach, produktach mlecznych), gdyż jest to zakazane w przypadku żywności
-określanie produktów jako np. „owocowe”, gdzie przy ich produkcji nie użyto owoców, a jedynie ich aromaty
-częstym przypadkiem jest także nadawanie produktom specjalnych właściwości, gdzie zgodnie z rzeczywistością jest to naturalna właściwość produktu, jak np. informacja o zawartości kwasów omega-3 w olejach rzepakowych, przy czym każdy olej rzepakowy zawiera kwasy omega-3.
-innym przypadkiem jest zachwalanie produktu poprzez zwroty „bez konserwantów”, „bez dodatku cukru”, „nie barwiony chemicznie”- dla niektórych produktów jest prawny zakaz dodawania tychże dodatków, zatem informacja taka jest zbędna.

Innym rodzajem oszustwa, szybko wychwytywanego, jest zaniżanie masy produktu – masa podana na opakowaniu nieznacznie różni się od masy faktycznej produktu. Dopuszczalne są błędy związane z użyciem maszyn, jednak pewna ciągłość w tychże różnicach podlega karom.

Kwestia przedstawienia produktu na opakowaniu musi pokrywać się z jego składem – w przypadku jaj z chowu klatkowego na opakowaniu nie mogą znajdować się kury chodzące po podwórzu, czy w galaretce drobiowej niezawierającej groszku nie może się on pojawić na etykiecie.

Wybór wartościowego i odpowiadającego naszym oczekiwaniom produktu to trudne i odpowiedzialne zadanie. Niejednokrotnie nie mamy świadomości tego, czy dany składnik powinien znaleźć się w produkcie, czy też nie. Największy problem konsumentom sprawia zatrważająca listę substancji E. Warto jednak wiedzieć, że nie każde E to dodatek sztuczny i szkodliwy -dla przykładu E300 to witamina C, a E101 to ryboflawina czyli witamina B2. Jednak warto zapoznać się z tą listą, istnieje wiele aplikacji mobilnych, z których można swobodnie skorzystać podczas zakupów. W tym obszernym gronie znajdują się nieszkodliwe dodatki jak te wyżej wymienione, ale np. E124 – czerwień koszelinowa, barwnik podejrzewany o ADHD u dzieci.
W przypadku każdego produktu należy kierować się rozsądkiem i prostą zasadą – im krótszy skład tym lepiej dla naszego zdrowia.